środa, 4 listopada 2026

Jeśli tak bardzo chce Trybunału Przeto postawmy go Przed Trybunałem

 

Jeśli tak bardzo chce Trybunału

Przeto postawmy go

Przed Trybunałem

Osądźmy go za to

Co robi przeciw Polsce

Osądźmy zgodnie

Z Polskim Prawem

Osądźmy zgodnie z Konstytucją

Osądźmy go

Przed całą Polską

Przed całą Unią

Przed całym światem

Za te jego rządy

Pałą i uchwałą

Za  serwowane

Narodowi Polskiemu

Wszystkie Pola Biedy

Czas mocno potrząsnąć

Naszym Polskim Drzewem

Niech do ostatniej gałązki

Spadnie ta jemioła

Ten  na Polskim Drzewie

Od lat kwitnący pasożyt

Rzekomo taka życiodajna roślina

Niech wreszcie Polska

Odetchnie Pokojem

Życiem bez stresów że co rusz

To nam ten podstępny wróg

Znów kawałek Polski wydziera

By na intratnych stołkach

Znów usadowić swoich

Nie fachowców ale przydupasów

Lojalnych wobec swego guru

Aż do zatracenia

Bez krzty obowiązku

Wobec Narodu

I wobec Polski

 

Jeśli tak bardzo chce Trybunału

Przeto postawmy go

Przed Trybunałem

Niech przekona się sam

Jak od Prawa w Polsce

Jak od Konstytucji

Naszej Najjaśniejszej Rzeczypospolitej


Odszedł już daleko gdzie już tylko

Chaos Pogarda i Pycha

I bezwzględny totalny

Brak sumienia

I pomocnicy niech z nim


Razem staną bo także

Także bardzo

Pragną Trybunału

 
A Polska będzie

Wyrwana z chaosu

Z tej jednej wielkiej szczujni

Jeden przeciw drugiemu

Przeciw stronnictwom

Pokój miłującym

Przeciw Prezydentowi

Wobec Duchowieństwa

Wobec Kościoła

I wobec tradycyjnej


Polskiej Szkoły

I wobec wszystkiemu co

Zowie się


Naszym Polskim Domem

Od wszystkich naszych

Polskich Pokoleń

Od tego rdzenia rdzeni

Jakim jest Polska Rodzina

Zawsze wpisująca się

W to Nasze Polskie


Narodowe Credo

Bóg – Honor – Ojczyzna

Boże błogosław Polsce


Bo znów

Bo znów obsiadło 

Obsiadło Ciebie 

Nasza Kochana Polsko

Stado  srok

Stado kruków

Stado wron


 

Ilustracje

Archiwum Internetowe

Stanisław Józef Zieliński

Tekst Stanisław Józef Zieliński

31. 10. 2026

 

 

 

 

 

 

 

poniedziałek, 2 listopada 2026

I w Twojej Rodzinie Nasz Czcigodny Waldemarze Senatorze

 

I w Twojej Rodzinie

Nasz Czcigodny

Waldemarze Senatorze


Też jest  Wielki Brat

I ma dłoń szczęśliwą

Dłoń szczęśliwą

Do wszystkich

Do wszystkich codziennych spraw

Co zacznie to skończy

A nieraz

Na wprost

Na szagę

Na przełaj

Dopnie wnet wszystko

Jak zażyczy dłoń

 

I Lud mówi o Was

Jedna to krew


Rozpoznasz po czynach

Każdego z Nich

Wystarczy że w głowie

Powstanie myśl

A już obaj idą za myślą

Jak w dym

 

I w Twojej Rodzinie

Czcigodny Waldemarze Senatorze

Też jest Wielki Brat

I ma już za sobą

Trochę tych dziesiątek

I oburącz  w dłoniach

Ma swój piękny czas

A zawsze sokół

A zawsze orzeł

Tu sukces goni sukces

I to nie przesada

I to nie żart

I każde wyzwanie

Zawsze dopnie   na piątkę


 

I w Twojej Rodzinie

Czcigodny Waldemarze Senatorze

Też jest Wielki Brat

Choć tak  o sobie

Sam chyba  nigdy nie myśli

I wobec Ciebie

Też nigdy nie powie że

On Twój Brat Zdzisław

To chociaż czasami

Czasami od  Ciebie

Jest jednak może

I  wyższy i większy


 


Niech przeto fakty

Mówią za siebie

A przecież tych faktów

Już trochę jest

Nawet rzut kamieniem

W pobliskiej Kościerzynie

Wystarczy tylko

Wspomnieć słowo Zdzisław

I już wiadomo

Kim tu Zdzisław jest

 

I już wiadomo

Kto zacz co i gdzie

Podobni do siebie

Kropla wody w kroplę

Każdy ma swoją przystań

I swój brzeg

I ku sukcesom

Bardzo pewne stopnie


 

Bracia Bonkowscy

Waldemar i Zdzisław

Mówisz  o jednym

Odzywa się dwóch

Albo naocznie

Albo choć echem

Ta sama krew

Ten sam charakter

I ten sam upór

I ten sam duch

Gorliwi Patrioci

Zapatrzeni w Polskę

 





Ilustracje

Archiwum Internetowe

Stanisław Józef Zieliński

Tekst

Stanisław Józef Zieliński

2. 11. 2026

 

 

 

 

niedziela, 1 listopada 2026

Oj rudy rudy lis

 

Oj rudy rudy lis

Jaka szczwana sztuka


Oj rudy rudy lis

Wszędzie zwady szuka

 

 I zawsze  kurniku

Ma stadko swych kur

Posłusznych do bólu


Od słów do czynów

Od czynów do słów

 

Tu warknie tam tupnie

I ma to co chce

Sarkazmem i butą

Ugniata swój dzień

 

A niech która kura

Podniesie swój głos

Krzyż Pański na drogę

I już leci wprost

 

I wszystkie zagdaczą że

Rację ma lis

O wygnanej sierotce

Nie myśli już nikt

 

A lis zadufany

I w pychę wciąż rośnie

Nie licząc się z nikim

I o nic nie dbając

Kurnik aż trzeszczy

Od chorych ambicji

A kury

A kury

We wszystkim

Na pochwałę lisa

Naiwnie mu gdaczą

 

A niech tylko kiedy

Wychyli się ktoś

Lis w mig wie o wszystkim

I sam buntownicy

W mig zadaje cios

 


Uśmiechnie się czasem

Ironią pokrzepi

I już przekonany że

Wszędzie jest lepiej

 


A kurnik dziurawy

I przybywa dziur

Lecz póki się trzyma

Lis ma tu swój słuch



I rad jest lisisko

Z każdego dnia

I tak coraz więcej

I więcej ma jaj

 

I tylko czasami

Gdy nie słyszy nikt

Kury pokrzepi

Ta jedyna myśl

 

Oj rudy rudy lis

Jaka szczwana sztuka

Oj rudy rudy lis

Wszędzie zwady szuka

 


I wszystko jak dotąd

Uchodzi mu wpław

Lecz kiedyś na lisa

Też przyjdzie swój czas

 

I głowy podniesie

Do cna wycyckany

Ów kurzy świat

Nad sobą się żaląc

I nad swoim każdym

Kawałkiem dnia

 

I kur im zapieje

Jak za dawnych lat

Obwieści  dla kur swych

Zupełnie wolny

Szczęśliwy czas








Ilustracje

Archiwum Internetowe

Tekst

Stanisław Józef Zieliński

1.    11. 2026

 

 

 

 

 

 

poniedziałek, 14 września 2026

Zachować się jak trzeba

 

Zachować się jak trzeba

Jakie to piękne

Jakie to proste

A i zarazem

Jakież głębokie

I naturalne

A i bezwzględne

I jakie szczere

I jakie uczciwe

I takie bardzo

Bardzo naturalnie normalne

A jednak tyle

Tyle wymaga odwagi

W tej ostatecznej

Trudnej sytuacji

W tych pięknych słowach

Słowach pożegnania

Słowach bezpośrednich

Do Swojej Babci

 

O Inko Inko

Iluż dziś Ciebie nie słucha

Ważniejszy stołek

Ważniejsza mamona

I wciąż na przetarg

Wystawiona Polska

I radzi z siebie

Dokąd brać jeszcze

Mogą polskie pieniądze

 

Obca im misja

Służba Narodowi

Obcy patriotyzm

Bo to nacjonalizm

Tylko co dzień

Mielą językami

O tym jak bardzo

Pracują dla Polski

 

A wróg rakiety

Ciska coraz dalej

Już dom trafili

Trafili parowóz

A oni tylko

Głupkowate uśmiechy

I kit wciskają że

Nic się nie stało

A gdy się stanie

Spakują walizy

Do bezpiecznych rajów

Pierwszym ruszą traktem


Jeśli nie zdążą

Może wróg pozwoli

Jeszcze na jakąś

Dobrą przesiadkę

 A co z Narodem

Już mniejsza o to

Baczą aby im

Nie było gorzej

Jest w dyrektywach

Za 12 milionów

Gdziekolwiek jesteś

Ratuj się kto może


Ich nawet nie stać

By uczcić rocznicę

Nie mają czasu

Nie mają serca

O Inko Inko

Ich nie stać na to

By wobec Boga

By wobec Państwa

By wobec Narodu

I wobec swojej Babci

Wobec swoich Rodziców

By jak Ty Inko

Zachować się jak trzeba 

Niech sobie o tym myślą

Kapłani Młodzież Kibice

I Kombatanci


Ilustracje i tekst

Stanisław Józef Zieliński

27. 08. 2026