poniedziałek, 2 listopada 2026

I w Twojej Rodzinie Nasz Czcigodny Waldemarze Senatorze

 

I w Twojej Rodzinie

Nasz Czcigodny

Waldemarze Senatorze


Też jest  Wielki Brat

I ma dłoń szczęśliwą

Dłoń szczęśliwą

Do wszystkich

Do wszystkich codziennych spraw

Co zacznie to skończy

A nieraz

Na wprost

Na szagę

Na przełaj

Dopnie wnet wszystko

Jak zażyczy dłoń

 

I Lud mówi o Was

Jedna to krew


Rozpoznasz po czynach

Każdego z Nich

Wystarczy że w głowie

Powstanie myśl

A już obaj idą za myślą

Jak w dym

 

I w Twojej Rodzinie

Czcigodny Waldemarze Senatorze

Też jest Wielki Brat

I ma już za sobą

Trochę tych dziesiątek

I oburącz  w dłoniach

Ma swój piękny czas

A zawsze sokół

A zawsze orzeł

Tu sukces goni sukces

I to nie przesada

I to nie żart

I każde wyzwanie

Zawsze dopnie   na piątkę


 

I w Twojej Rodzinie

Czcigodny Waldemarze Senatorze

Też jest Wielki Brat

Choć tak  o sobie

Sam chyba  nigdy nie myśli

I wobec Ciebie

Też nigdy nie powie że

On Twój Brat Zdzisław

To chociaż czasami

Czasami od  Ciebie

Jest jednak może

I  wyższy i większy


 


Niech przeto fakty

Mówią za siebie

A przecież tych faktów

Już trochę jest

Nawet rzut kamieniem

W pobliskiej Kościerzynie

Wystarczy tylko

Wspomnieć słowo Zdzisław

I już wiadomo

Kim tu Zdzisław jest

 

I już wiadomo

Kto zacz co i gdzie

Podobni do siebie

Kropla wody w kroplę

Każdy ma swoją przystań

I swój brzeg

I ku sukcesom

Bardzo pewne stopnie


 

Bracia Bonkowscy

Waldemar i Zdzisław

Mówisz  o jednym

Odzywa się dwóch

Albo naocznie

Albo choć echem

Ta sama krew

Ten sam charakter

I ten sam upór

I ten sam duch

Gorliwi Patrioci

Zapatrzeni w Polskę

 





Ilustracje

Archiwum Internetowe

Stanisław Józef Zieliński

Tekst

Stanisław Józef Zieliński

2. 11. 2026

 

 

 

 

niedziela, 1 listopada 2026

Oj rudy rudy lis

 

Oj rudy rudy lis

Jaka szczwana sztuka


Oj rudy rudy lis

Wszędzie zwady szuka

 

 I zawsze  kurniku

Ma stadko swych kur

Posłusznych do bólu


Od słów do czynów

Od czynów do słów

 

Tu warknie tam tupnie

I ma to co chce

Sarkazmem i butą

Ugniata swój dzień

 

A niech która kura

Podniesie swój głos

Krzyż Pański na drogę

I już leci wprost

 

I wszystkie zagdaczą że

Rację ma lis

O wygnanej sierotce

Nie myśli już nikt

 

A lis zadufany

I w pychę wciąż rośnie

Nie licząc się z nikim

I o nic nie dbając

Kurnik aż trzeszczy

Od chorych ambicji

A kury

A kury

We wszystkim

Na pochwałę lisa

Naiwnie mu gdaczą

 

A niech tylko kiedy

Wychyli się ktoś

Lis w mig wie o wszystkim

I sam buntownicy

W mig zadaje cios

 


Uśmiechnie się czasem

Ironią pokrzepi

I już przekonany że

Wszędzie jest lepiej

 


A kurnik dziurawy

I przybywa dziur

Lecz póki się trzyma

Lis ma tu swój słuch



I rad jest lisisko

Z każdego dnia

I tak coraz więcej

I więcej ma jaj

 

I tylko czasami

Gdy nie słyszy nikt

Kury pokrzepi

Ta jedyna myśl

 

Oj rudy rudy lis

Jaka szczwana sztuka

Oj rudy rudy lis

Wszędzie zwady szuka

 


I wszystko jak dotąd

Uchodzi mu wpław

Lecz kiedyś na lisa

Też przyjdzie swój czas

 

I głowy podniesie

Do cna wycyckany

Ów kurzy świat

Nad sobą się żaląc

I nad swoim każdym

Kawałkiem dnia

 

I kur im zapieje

Jak za dawnych lat

Obwieści  dla kur swych

Zupełnie wolny

Szczęśliwy czas








Ilustracje

Archiwum Internetowe

Tekst

Stanisław Józef Zieliński

1.    11. 2026