niedziela, 19 kwietnia 2015

Idzie dr Andrzej Duda





Idzie 
Dr Andrzej Duda

Ilu dzisiaj
W Polsce marzy
Z głębi pragnień
Z głębi serca
Żeby wreszcie
Polska miała
Bardzo
Swego
Prezydenta

Ilu woła
Andrzej Duda
Z tą nadzieją
I z tą troską
Że gdy będzie
Prezydentem
To znów Polska
Będzie
Polską

Bo tych którzy
Nam źle życzą
Grozą że nas
Puszczą w trampkach
Mimochodem
W okamgnieniu
Stopi się ich
Podła
Szansa


Nikt już nie zabierze
Lasów
I nikt nam
Nie wydrze
Ziemi
I znów pewnie
My Polacy
W Kraju swym się poczujemy

I Ty Babciu
Zatroskana
O swe dzienne
Trudne sprawy
Nikt już Tobie
Nie zabroni
Prosto z działki
Sprzedać natki

Bo u siebie
Będziesz także
Bo Ty także
Pragniesz z serca
Żeby Polska
Była Polską
I by wreszcie
Polska miała
Bardzo swego
Z Woli Ludu
 Prezydenta

U którego
Słowo słowem
Mowa jasna
I styl prosty
Który wie
Jak wyprostować
Wszystkie w Polsce
Kręte drogi

Który wie
By Kraj uleczyć
Żeby Państwo
Było zdrowe
Trzeba najpierw
Zbadać Prawo
By nie było
Prawo
Chore

Trzeba takie dać kropelki
I miksturę
Dać porządną
A i dawkę
Dać wstrząsową
Aż wirusy wszystkie padną
I znów Polska
Będzie silna
Bo znów będzie
Zdrową Polską



Andrzej Duda
To wykona
I odetchnie
Gospodarka
Bowiem dr Andrzej Duda
Jest przecież
Doktorem Prawa



Drżą demony
I partacze
Przewietrzenie znów
Historii
Sprawy Polskie
W swoje ręce
Bierze znowu
Naród Polski

Wraca kanon
Naszych lektur
Wraca znowu
Polska
Szkoła
I Rodzina Katolicka
W Polsce znów
Nie będzie
Obca

I są radzi
Ojciec Matka
Tak jak stoi w Dekalogu
A nie jakaś dziwna
Kasta
Która całą swoją pychą
Jakże dziś
Urąga
Bogu


Ilu dzisiaj w Polsce marzy
Z głębi pragnień
Z głębi serca
Żeby wreszcie
Polska miała
Bardzo swego
Prezydenta





Który wreszcie się odważy
By odwrócić
Czasy smutne
Jak ongiś polscy królowie
Przed Najświętszym w Polsce  Tronem
Złoży Sluby Jasnogórskie



Który wreszcie się odważy
Pełnym głosem
Mówić w Unii
Że jest w Polsce
Straszna bieda
A i los Narodu
Trudny

Bo pijawek w Polsce tyle
Spółki córki i macochy
Że robotnik
Przez to biedny
I kraj przez to
Jakże goły

Tylu nagle miliarderów
Że aż w głowie się nie mieści
Ale zamiast
Przedsiębiorców
W Polsce same gniazda
Kleszczy

Tylko piją
Tylko puchną
Same kule i kuleczki
Czas potrząsnąć
Tą szarańczą
Raz a dobrze
Aby wstrząs ten
Był
Skuteczny

Ilu w Polsce
Dzisiaj marzy
Z głębi pragnień
Z głębi serca
Żeby Polska wreszcie miała
Bardzo swego
Prezydenta

Stanisław J. Zieliński
19.04.2015 R