niedziela, 19 marca 2017

I Mistrz Polskiegoi Krawiectwa Pan Michał Stenka

I Mistrz Krawiectwa Polskiego

Pan Michał Stenka



A Ciebie Mistrzu

Polskiego Krawiectwa





Rzucił do Żukowa

Czyżby

Ten Tajfun

Tajfun prosto z serca



A Ciebie Mistrzu

Panie Michale Stenka

Co Ciebie

Przywiodło

Tu do Żukowa

Może po prostu

Ta zbyt prosta droga

Jakże codziennie

Z postojami 
W korkach



I wiatr dopowiada

Który traktem traktem

Wprost od Gdańska

Nieważna droga

Ta w kilometrach

Ważna ta droga

Która prosto

Z Serca



I tak zostało

I tak już biegnie

I jest ta przystań

I pewne miejsce



I start udany

Do końca świata

Pracownia Krawiecka

U boku Żony

Jakże przyjazna

Jakże przytulna

Jakże przestrzenna

Bo tak od razu

Na dwóch kondygnacjach



I Mistrz dostrzeżon

Za co Bogu wdzięczny

Bowiem wśród klientów

Mistrza Pana Michała

Są także

Są całe Rodziny

A i Posłowie

A i Prezydenci

I Gdańsk zagląda

I Sopot i Gdynia

A z centrum Polski

Także i Warszawa

Bo kunszt idzie w parze

A z kunsztem

Ceny



Czas więc dopowiedzieć

Bo po cóż ma być

Skrywana ta

Tajemnica wielka

Był ongiś

W Rzeczypospolitej

Ów Mały Rycerz

Który gdy

Zwycięskiej bitwy

Nie stoczył

To aż mu w dłoni

Dosłownie sama

Szła w tany szabelka

A dziś jest taki

Drugi Mały Rycerz

Pan Michał Stenka

Że niebawem jak nic

Pierwsza w Polsce



Złota Igła

Polskiego Krawiectwa



I gdy Niedziela

I gdy Lud idzie tędy

Do Kościoła

To tu gdzie szyld przy ulicy

Mistrza Pana Michała Stenki

To Lud aż wdycha

Serdecznie

Ciepło

Bo Mały Rycerz

Polskiego Krawiectwa

Pan Michał Stenka

Człowiek poczciwina

I Lud Żukowa

Jakże dobrze pamięta

Jak tu przed siedmiu laty

Przybywszy z Gdańska

Jak tu wszystko zaczynał

Od pokoiku

Na nieco ponad

Dwudziestu metrach

I swoim dzieciom

Dorastającym

Którym nie zawsze

Wszystko udaje się

Z Pana Michała Stenki

Radzą brać przykład



A i z bocianami

Pan Michał Stenka

Też trzyma

Choć fraków im chyba

Jeszcze nie szyje

Ale jest w domu

Już trójka dzieci

Można więc
Z pewnością

Powiedzieć głośno

Że przez siedem minionych lat

Pan Michał Stenka

Rozbudowując Swoją

Pracownię Krawiecką

Od razu 
Przy okazji

Rozbudował też

I swoją Rodzinę

Choć tak 
Do końca

To jeszcze zupełnie

Nie wie

Czy już ma kompletną

Pełną

Tak naprawdę

To tego jeszcze

Nie wie do końca



I wpadł tu kiedyś

Nauczyciel

Pana Michała Stenki

Mistrz Sztuki Krawieckiej

Pan Jarosław Konaszewski

Pomimo wcześniej

Paru zgrzytów

Nawet serdecznie

Ze swoim uczniem się Przywitał

Ale i z dumą

Że jego uczeń

Tak szybko rośnie

W tym Polskim Rzemiośle

Ale i z obawą

Że swoimi klientami

Przyjdzie się podzielić

I to nie raz

Oj nie raz

Bo Pan Michał Stenka

To już jak nic

W tym Polskim

Rzemiośle Krawieckim

To już prawie elita



I tyle ongiś

Pokładał w nim nadziei

Że może i wspólnik

A może i następca

A Pan Michał Stenka

Tak nagle do Żukowa uciekł

I to skąd

Od niego

Wprost z metropolii

Tu do Żukowa

Niemal wśród pól rozległych

Już przy trasie wylotowej

Na Kaszuby

Szukać swego miejsca

I był niemal pewny

Że Pan Michał Stenka

Poszedł tam na zatracenie

Swojego talentu

Bo szybciej znajdą go tam

Zające wrony i kruki

Miast trafić

Na dobrego klienta

I jeszcze nawet dziś

Nieraz mruknie
Pod nosem

Że też nie przeszkodził

Jak tak nagle mignęła

Ta barwna

Zwiewna podszyta wiosną

Tą szczególną wiosną

Sukienka





I z zadumą

Popatrzy w swoje

Wystawowe okno

Czy jakiej tam

Jeszcze swojej

Jeszcze jednej

Wiosenki nie widać

I sam wnet cofa się

W głąb swojego Salonu

Salonu Mody

Co by o tym powiedział

Pan Michał Stenka



Że jego Nauczyciel

Idzie za nim krok w krok

Idzie jego drogą



I start udany

Do końca świata

Pracowania Krawiecka

U boku Żony

Jakże przyjazna

Jakże przytulna

Jakże przestrzenna

I tak od razu

Na dwóch kondygnacjach





Ilustracje
Strona Internetowa
Zakład Krawiectwa 
Michał Stenka 

Archiwum Internetowe 

Stanisław J. Zieliński

 Tekst
Stanisław J. Zieliński
19.03.2017 R